środa, 19 sierpnia 2015

#Rozdział 26♥

-O chuj! Kiedy ja zdążyłam wyjść za mąż!? Myślałam,że to bez ślubne dzieci!
-Ranisz.-powiedział chłopak łapiąc się za serce.

Spojrzałam na niego,a po chwili zaczęłam się śmiać.

-Jasne...Nie dość,że ślubu nie pamięta,to jeszcze się śmieje.-mruknął pod nosem Luke.
-To ile Ty musiałaś wypić,żeby nie pamiętać swojego ślubu?-spojrzała na mnie zdziwiona przyjaciółka.
-Oj nie chcesz wiedzieć.-znów odezwał się chłopak.

***23:55***

-C-Co się dzieje?-spytałam sama siebie słysząc dzwonek mojego telefonu.

Złapałam za niego i włączyłam wibracje,tak by nie obudzić chłopaków leżących w moim pokoju.
Pewnie gdy gadaliśmy,zasnęliśmy.
Po chwili mój telefon znów zaczął wibrować.
Nie patrząc kto to,odebrałam jednocześnie wychodząc z pokoju.

-Słucham?
-Witam żabciu.
-Dylan?
-Nie poznajesz mnie? Oczywiście,że to ja.
-Błagam,daj mi spokój. Jest 12 w nocy,a ja mam Cię dość.
-Żabci,tak czy siak w końcu będziesz sama, I wtedy Cię złapię.

Rozłączyłam się.
On miał rację,przecież nie będę wiecznie z chłopakami,[I.T.P] czy też Alan'em.
Pozwoliłam łzom powoli spływać po moich policzkach.
Zeszłam ze schodów i skierowałam się do kuchni,po szklankę wody.
Wyjęłam z szafki potrzebne naczynie,w którym po chwili znalazła się zimna woda.

Nie zasnę.

Ponownie skierowałam się na górę.
Chłopaki nadal spali i dobrze,nie chciałam,żeby ponownie widzieli,jak płaczę.
Sięgnęłam do jednej z szafek i wyszłam z pokoju,następnie wychodząc z domu na taras.
Wyciągnęłam jednego papierosa z opakowania i odpaliłam go zapalniczką.
Włożyłam papierosa do ust i zaciągnęłam się dymem.
Powoli się uspokajałam,a po moich policzkach nie leciały już łzy.
Stałam na tarasie i patrzyłam na ludzi przechodzących obok domu.
Niektórzy szli zdenerwowani,pewnie dlatego,że ich pobyt w pracy się wydłużył.
Inni roześmiani,lub pijani wracając z imprezy.
Byli nawet tacy,którzy zauważyli,że się im przyglądam i posyłali uśmiechy w moją stronę.
Słabo odwzajemniałam każdy z nich.
Zastanawiałam się,co by było,gdyby Dylan mnie jednak złapał.
Co by mi zrobił?
Ktoś by mnie znalazł?
Po chwili jednak odpędziłam od siebie te myśli,chyba nie chciałam tak naprawdę tego wiedzieć.
Do końca wypaliłam papierosa i rozejrzałam się dookoła.
Nie chciałam wyrzucać go na ziemię,nie każdemu to odpowiada.
Po kilku sekundach,niedaleko zauważyłam popielniczkę.
Podeszłam do stołu,na którym się znajdowała i uprzednio przyciskając papierosa do niej (tak by zgasł całkowicie) wyrzuciłam go tam.
Skierowałam się spowrotem do domu.
Nie chciałam budzić chłopaków ciągłym wychodzeniem i wchodzeniem do pokoju,więc postanowiłam skierować się do salonu.
Wpierw spojrzałam na zegarek,który wskazywał godzinę dwie po drugiej.
Czy to możliwe,że tyle czasu spędziłam na tarasie?
Westchnęłam siadając na kanapie.
Schyliłam się lekko,by dosięgnąć do pilota,który znajdował się na stoliczku przede mną.
Włączyłam cicho telewizję i zaczęłam oglądać film.
Potem następny i następny...

***Luke***

Obudziłem się,obok chłopaków?
Iii...W dodatku to nie był mój pokój.
Po chwili rozkojarzenia wszystko zrozumiałem,zdziwiłem się jedynie dlatego,że nie było obok nas [T.I]
Ne długo po mnie obudziła się reszta i razem zeszliśmy do salonu.
Spojrzałem na zegarek.

9:20.

Dopiero po chwili jednak zauważyliśmy dziewczynę siedzącą przed włączonym telewizorem.
Podeszliśmy jeszcze bliżej,po chwili orientując się,że [T.I] śpi.
Jej makijaż był rozmazany.


Płakała?

-Jestem peny,że ona spała na górze,gdy zasypiałem.-odezwał się Daniel,który położył się najpóźniej.
-Ej,Księżniczko.-powiedziałem cicho siadając obok niej.
-Yhym?
-Wstawaj. Jest po dziewiątej.

Dziewczyna przetarła zaspane oczy,po czym się rozciągnęła,podnosząc ręce wysoko do góry.
Po chwili wstała z kanapy i uśmiechnęła się do nas promiennie.

-Już tak późno?-spytała patrząc na zegar.

Wzruszyła ramionami i włożyła rękę do kieszeni,sprawdzając czy coś tam jest.
Po chwili ją wyjęła.

***[T.I]***

Włożyłam rękę do kieszeni,upewniając się,że są tam papierosy i nikt ich nie znalazł.
Po chwili wyjęłam rękę,a moje dłonie skierowały się w stronę moich policzków.
Musiałam teraz wyglądać okropnie,przez mój rozmazany makijaż.

-Przepraszam,że musicie na mnie taką patrzeć.-odezwałam się po chwili.

Nie dając im odpowiedzieć,ruszyłam w stronę schodów i weszłam do swojego pokoju.
Zmyłam makijaż i weszłam pod prysznic przy okazji myjąc włosy.
Wyszłam z kabiny,wytarłam się i ubrałam czystą bieliznę.
Następnie nałożyłam na siebie czyste ciuchy.
( nie chciałam pisać opisu,jak się ubrała. łapcie zdjęcie :* )
Zrobiłam sobie make-up,a włos pozostawiłam rozpuszczone.
Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni.
Zrobiłam sobie kawy i usiadłam przy stole.
Nagle z mojego telefonu wydał się dźwięk,mówiący o tym,że mam nową wiadomość.

  Nieznany: Cześć :)
  Me: Umm...Hej?
  Nieznany: Luke -,-
  Me: Oh...Hahahaha
  Luke: Co?
  Me: Nic.Wyobraziłam sobie Twoją minę.
  Luke: -,- W ogóle dlaczego nie miałaś mojego numeru?
  Me: Bo nie podałeś idioto.
  Luke: No tak... Zapomniałem.
  Me: Luke?
  Luke: Tak?
  Me: Dlaczego nadal do siebie piszemy,skoro przed chwilą usiadłeś naprzeciwko mnie?
  Luke: Bo tak jest fajnie.
  Me: Aha. Podaj mi numery chłopaków.
  Luke: Po co? Ja już Ci nie wystarczam?
  Me: No dokładnie :*
  Luke: JAK MOGŁAŚ!? MYŚLAŁEM,ŻE JESTEŚMY DOBRANYM MAŁŻEŃSTWEM! :''''(
  Me: Przykro mi kotku.
  Luke: Ty?
  Me: Ja?
  Luke: Nazwałaś mnie?
  Me: Kotkiem? Tak,dokładnie. Ale teraz dawaj te numery.
  Luke: xxx xxx xxx-Daniel xxx xxx xxx-Jai xxx xxx xxx-James xxx xxx xxx-Beau
  Me: Dzięki :*
  Luke: Wolałbym takiego prawdziwego :((

Wstałam od stołu i podeszłam do Luke'a,którego pocałowałam w policzek.

-No dziękuję.
-Proszę bardzo,kotku.-uśmiechnęłam się do niego...

Nikola♥Bay♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz