Spojrzałam na mojego braciszka.
Wygląda strasznie słodko gdy spał.
Po chwili poczułam mocne uderzenie w plecy.
Prawie zrzuciłam Martin'a z kolan,dlatego poruszył się nie spokojnie.
Spojrzałam na pięciu chłopaków obok mnie przy okazji zamrażając ich wzrokiem.
Następnie przeniosłam wzrok na brata,który na szczęście się nie obudził.
Podniosłam go trzymając Martin'a na rękach.
Drugą ręką chwyciłam nasze walizki.
Dobrze,że Marti wziął jakąś nie dużą i do tego plecak,który zarzuciłam na plecy.
-Hej.-powiedziałam cicho,żeby brat się nie obudził.
-Cześć.-odpowiedzieli wspólnie.
-Idziemy?-zapytałam.
-Chodźmy.-powiedział jeden z nich.
Wiem,wiem.
Może nie jestem zbyt miła.
Nie przedstawiłam się...
Bla,bla,bla.
Oni najlepsi też nie są.
Nie wzięli ode mnie ani jednej rzeczy.
Chyba widać,że nie jest mi łatwo.
-[T.I]-mruknął mały.
-Tak?-zapytałam równie cicho.
-Kim oni są?-zapytał pokazując na jednego z chłopaków.
Chłopcy patrzyli tylko na nas,mówiliśmy za cicho,żeby coś usłyszeli.
-To są panowie,którzy zaprowadzą nas do domku,gdzie będziemy mieszać w wakacje.
-A która godzina?-zapytał bardziej się we mnie wtulając.
-23:13. Jak chcesz możesz jeszcze pospać.-już teraz mówiliśmy na tyle głośno,że chłopaki mogli to bez problemu usłyszeć.
-Nie. Może później. Nie jest ci za ciężko?-zapytał-W odróżnieniu do tamtych,mogę coś od ciebie wziąć.-zaśmiałam się na jego słowa
-Zawstydziłeś ich.-powiedziałam widząc ich miny.-Możesz wziąć swój plecaczek.
-No to daj.-powiedział wyciągając rączkę.
Chłopczyk wziął swój plecak i założył go sobie na plecy.
Po chwili podszedł do mnie jeden z chłopaków i wziął moją torbę.
Pierwszą rzecz którą zauważyłam był kolczyk w jego wardze.
Dzięki niemu teraz ciągnęłam walizkę Martin'a i niosłam go.
-Dzięki.-powiedziałam i słabo się do niego uśmiechnęłam.
Chłopak oddał uśmiech i muszę przyznać,że był niesamowity.
Zatrzymaliśmy się przy jakimś aucie.
Jak się domyśliłam było ich...bo nie trudno się domyślić.
Weszliśmy do środka wcześniej zostawiając walizki po jednej stronie bagażnika,bo po drugiej siedział jeden z chłopaków.
Ja siedziałam na miejscu pasażera z przodu,a Martin siedział mi na kolanach.
Dopiero teraz przyjrzałam się chłopakom.
Wydawało mi się,że skądś ich kojarzę.
I głosy też wydawały mi się znajome.
Throw all my stuff outside, say goodbye and slam the door close
Call me all night, you cry, say you'll die if I don't come home
Turn me on and then go cold, you're so hot when you're psycho
Smile when I smile, that's why it's you and I and all your moodswings
oooooooooo...
It's you and I and all your moodswings
oooooooooo...
It's you and I and all your moodswings
Usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu.
Co ona mi znów pobrała...w sumie...nawet spoko.*
-Tak?
-Hej [T.I]. Co robisz?-zapytała [I.T.P]**.
-Jadę autem.-powiedziałam od niechcenia.
-A z kim? Przed chwilę widziałam twoją mamę jak szła do domu.
-Taaa...Jestem w Australii.-powiedziałam obojętnie.
-Że co!?-lekko odsunęłam telefon od ucha.
-No to. Mama mnie tu wysłała razem z Martin'em.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?
-Bo nie miałam czasu. Wybacz.-powiedziałam głosem typu:Ojej...!
-Wyczuwam sarkazm,ale wybaczam.-powiedziała-To z kim jedziesz,bo wątpię,żeby Twój brat,albo ty miał prawdo jazdy.
-Po pierwsze:On ma pięć lat. Po drugie:Wątpisz we mnie?-zapytałam.
-Ależ skąd.
-No dobra. Jadę z jakąś piątką chłopaków.-tutaj chłopaki na mnie spojrzeli,a ten za kierownicą spoglądał co jakiś czas w lusterku-Są lekko dziwni,ale...Jak coś to na pogrzebie chcę mieć tą białą sukienkę,którą kupiłyśmy razem na zakupach. Możesz mi jeszcze do grobu wrzucić nasze wspólne zdjęcie.
-Dobra,ale które?-zapytała śmiejąc się.
-To nie jest śmieszne jesteś okropna.-teraz dopiero zauważyłam,że chłopaki też się śmieją-W ogóle wszyscy jesteście okropni. Ja tu na poważnie. A co do tego zdjęcia... Pamiętasz jak razem poleciałyśmy bez wiedzy nikogo do...Właśnie do Australii. Powiedziałyśmy wtedy twoim rodzicom i mojej mamie,że jedziemy na dwu tygodniową wycieczkę. Byłyśmy strasznie zdenerwowane. Gdy już wylądowałyśmy,poszłyśmy do hotelu. Później wyszłyśmy na dwór. Każdego dnia robiłyśmy sobie 500.000*** zdjęć. Możesz wziąć jedno z nich.-uśmiechnęłam się na to wspomnienie.
-Okey. Czkaj...Jesteś w Australii?-zapytała.
-No tak.-odpowiedziałam-Przed chwilę ci to mówiłam. Oto dowód,że wcale mnie nie słuchasz.-westchnęłam.
-No przepraszam. Musiałam se upewnić. Wiesz...W Australii mieszka mój kuzyn. Zawsze chciał cię poznać. Poszłabyś do niego?-zapytała.
-Dlaczego chciał mnie poznać.-zapytałam.
-Jego się pytaj.-chociaż jej nie widziałam doskonale wiedziałam,że wzruszyła ramionami.
-Okey. Później mi wyślesz jego adres.-powiedziałam.
-Jak tam chcesz. Kiedy wracasz?
-Nie mam pojęcia. Wiesz...mama nas tu wysłała...może później o tym popiszemy,bo wiesz mały jest i...Co tam u Ciebie?-założę się,że wiedziała o co chodzi.
-Spoko. Ale tęsknie za tobą. Wyjadę do Australii do Ciebie.-powiedziała stanowczym głosem.
-Dogadaj się z rodzicami.-powiedziałam głosem mówiącym:Ta na pewno już to widzę...
-Dobra. Zaczekaj chwilę zapytam się,ale nie rozłączaj rozmowy.-powiedziała i odeszła zanim zdążyłam coś powiedzieć.
-I co?-zapytałam gdy już wróciła.
-Zgodzili się.-powiedziała strasznie radosnym głosem.
-Żartujesz cobie?-zapytałam typem:co.****
-Dam Ci mamę jak nie wierzysz.-znów to samo,zanim zdążyłam coś powiedzieć ona przekazała słuchawkę..tak na marginesie...wszyscy się na mnie patrzą i dziwnie się czuję.
-Cześć [Z.T.I].
-Dobry wieczór.
-[I.T.P] powiedziała,że jej nie wierzysz.
-Nie to,że nie wierzą. Po prostu chciałam się upewnić.-wytłumaczyłam.
-Tak. Wyraziłam zgodę.
-Dziękuję.
-I co?-usłyszałam ponownie głos mojej przyjaciółki.
-Może te wakacje nie będą takie złe jak się zapowiadało.-powiedziałam równie rozradowana.
-Bo spędzimy je razem!-i w tym momencie obie cicho zapiszczałyśmy.
-Nie stop. To za słodkie. Zaraz się porzygam tęczą.-powiedziałam.-W ogóle dlaczego ty nie śpisz o tej godzinie?-zapytałam.
-O tak o.
-A dlaczego twoi rodzice nie śpią?
-Oglądają jakiś tam mecz.-wytłumaczyła.
-Okey. A kiedy...-nie dała mi do kończyć.
-Za trzy dni będę obok Ciebie.-powiedziała.
-------------------------------------------------------------------------------------
*Pochyła Czcionka to myśli.
**Imię Twojej Przyjaciółki.
***500.000 w przenośni ☺
****Specjalnie jest kropka.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
-Nie. Może później. Nie jest ci za ciężko?-zapytał-W odróżnieniu do tamtych,mogę coś od ciebie wziąć.-zaśmiałam się na jego słowa
-Zawstydziłeś ich.-powiedziałam widząc ich miny.-Możesz wziąć swój plecaczek.
-No to daj.-powiedział wyciągając rączkę.
Chłopczyk wziął swój plecak i założył go sobie na plecy.
Po chwili podszedł do mnie jeden z chłopaków i wziął moją torbę.
Pierwszą rzecz którą zauważyłam był kolczyk w jego wardze.
Dzięki niemu teraz ciągnęłam walizkę Martin'a i niosłam go.
-Dzięki.-powiedziałam i słabo się do niego uśmiechnęłam.
Chłopak oddał uśmiech i muszę przyznać,że był niesamowity.
Zatrzymaliśmy się przy jakimś aucie.
Jak się domyśliłam było ich...bo nie trudno się domyślić.
Weszliśmy do środka wcześniej zostawiając walizki po jednej stronie bagażnika,bo po drugiej siedział jeden z chłopaków.
Ja siedziałam na miejscu pasażera z przodu,a Martin siedział mi na kolanach.
Dopiero teraz przyjrzałam się chłopakom.
Wydawało mi się,że skądś ich kojarzę.
I głosy też wydawały mi się znajome.
Throw all my stuff outside, say goodbye and slam the door close
Call me all night, you cry, say you'll die if I don't come home
Turn me on and then go cold, you're so hot when you're psycho
Smile when I smile, that's why it's you and I and all your moodswings
oooooooooo...
It's you and I and all your moodswings
oooooooooo...
It's you and I and all your moodswings
Usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu.
Co ona mi znów pobrała...w sumie...nawet spoko.*
-Tak?
-Hej [T.I]. Co robisz?-zapytała [I.T.P]**.
-Jadę autem.-powiedziałam od niechcenia.
-A z kim? Przed chwilę widziałam twoją mamę jak szła do domu.
-Taaa...Jestem w Australii.-powiedziałam obojętnie.
-Że co!?-lekko odsunęłam telefon od ucha.
-No to. Mama mnie tu wysłała razem z Martin'em.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?
-Bo nie miałam czasu. Wybacz.-powiedziałam głosem typu:Ojej...!
-Wyczuwam sarkazm,ale wybaczam.-powiedziała-To z kim jedziesz,bo wątpię,żeby Twój brat,albo ty miał prawdo jazdy.
-Po pierwsze:On ma pięć lat. Po drugie:Wątpisz we mnie?-zapytałam.
-Ależ skąd.
-No dobra. Jadę z jakąś piątką chłopaków.-tutaj chłopaki na mnie spojrzeli,a ten za kierownicą spoglądał co jakiś czas w lusterku-Są lekko dziwni,ale...Jak coś to na pogrzebie chcę mieć tą białą sukienkę,którą kupiłyśmy razem na zakupach. Możesz mi jeszcze do grobu wrzucić nasze wspólne zdjęcie.
-Dobra,ale które?-zapytała śmiejąc się.
-To nie jest śmieszne jesteś okropna.-teraz dopiero zauważyłam,że chłopaki też się śmieją-W ogóle wszyscy jesteście okropni. Ja tu na poważnie. A co do tego zdjęcia... Pamiętasz jak razem poleciałyśmy bez wiedzy nikogo do...Właśnie do Australii. Powiedziałyśmy wtedy twoim rodzicom i mojej mamie,że jedziemy na dwu tygodniową wycieczkę. Byłyśmy strasznie zdenerwowane. Gdy już wylądowałyśmy,poszłyśmy do hotelu. Później wyszłyśmy na dwór. Każdego dnia robiłyśmy sobie 500.000*** zdjęć. Możesz wziąć jedno z nich.-uśmiechnęłam się na to wspomnienie.
-Okey. Czkaj...Jesteś w Australii?-zapytała.
-No tak.-odpowiedziałam-Przed chwilę ci to mówiłam. Oto dowód,że wcale mnie nie słuchasz.-westchnęłam.
-No przepraszam. Musiałam se upewnić. Wiesz...W Australii mieszka mój kuzyn. Zawsze chciał cię poznać. Poszłabyś do niego?-zapytała.
-Dlaczego chciał mnie poznać.-zapytałam.
-Jego się pytaj.-chociaż jej nie widziałam doskonale wiedziałam,że wzruszyła ramionami.
-Okey. Później mi wyślesz jego adres.-powiedziałam.
-Jak tam chcesz. Kiedy wracasz?
-Nie mam pojęcia. Wiesz...mama nas tu wysłała...może później o tym popiszemy,bo wiesz mały jest i...Co tam u Ciebie?-założę się,że wiedziała o co chodzi.
-Spoko. Ale tęsknie za tobą. Wyjadę do Australii do Ciebie.-powiedziała stanowczym głosem.
-Dogadaj się z rodzicami.-powiedziałam głosem mówiącym:Ta na pewno już to widzę...
-Dobra. Zaczekaj chwilę zapytam się,ale nie rozłączaj rozmowy.-powiedziała i odeszła zanim zdążyłam coś powiedzieć.
-I co?-zapytałam gdy już wróciła.
-Zgodzili się.-powiedziała strasznie radosnym głosem.
-Żartujesz cobie?-zapytałam typem:co.****
-Dam Ci mamę jak nie wierzysz.-znów to samo,zanim zdążyłam coś powiedzieć ona przekazała słuchawkę..tak na marginesie...wszyscy się na mnie patrzą i dziwnie się czuję.
-Cześć [Z.T.I].
-Dobry wieczór.
-[I.T.P] powiedziała,że jej nie wierzysz.
-Nie to,że nie wierzą. Po prostu chciałam się upewnić.-wytłumaczyłam.
-Tak. Wyraziłam zgodę.
-Dziękuję.
-I co?-usłyszałam ponownie głos mojej przyjaciółki.
-Może te wakacje nie będą takie złe jak się zapowiadało.-powiedziałam równie rozradowana.
-Bo spędzimy je razem!-i w tym momencie obie cicho zapiszczałyśmy.
-Nie stop. To za słodkie. Zaraz się porzygam tęczą.-powiedziałam.-W ogóle dlaczego ty nie śpisz o tej godzinie?-zapytałam.
-O tak o.
-A dlaczego twoi rodzice nie śpią?
-Oglądają jakiś tam mecz.-wytłumaczyła.
-Okey. A kiedy...-nie dała mi do kończyć.
-Za trzy dni będę obok Ciebie.-powiedziała.
-------------------------------------------------------------------------------------
*Pochyła Czcionka to myśli.
**Imię Twojej Przyjaciółki.
***500.000 w przenośni ☺
****Specjalnie jest kropka.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nikola♥Bay♥
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz