-HEJ!-powiedziała strasznie podekscytowana.
-[I.T.P] co ty odwalasz?-zapytałam na co chłopcy się zaśmiali.
-NIGDY-NIE-ZGADNIESZ-CO-SIĘ-STAŁO!!!-powiedziała strasznie się ciesząc.
-Chyba nie mam wyboru i muszę zapytać. Co się stało [I.T.P]?
-Wstawili nowy odcinek!!!!!-krzyknęła.
-To Twoje Janoski...coś tam?-zapytałam,a chłopcy się na mnie spojrzeli.
-JANOSKIANS!-krzyknęła tak głośno,że chłopaki to usłyszeli.-Kiedy to w końcu zapamiętasz.
-Dobra. Czekaj...Skąd ty to wiesz? Przecież lecisz samolotem.-zapytałam zdezorientowana.
-Pamiętasz jak Cię prosiłam,żebyś mi tamto ustawiła? No właśnie. To była takie coś,żeby mi przychodziły powiadomienia kiedy ONI coś wstawiają. Nawet bez internetu.
-Okey. I ja się na to zgodziłam? Musiałam chyba wtedy być na kacu.
-Może tak ciut....-powiedziała przeciągając.
-Dużo jeszcze zrobiłam?
-Tak trochę. M.in. nagrałam mega głupi filmik.
-Nie pokazałaś go nikomu?-zapytałam przestraszona.
-Nie nikomu. No po za kilku osobom.
-[I.T.P] szykuj się na śmierć. Umrzesz. Zginiesz. Koniec z naszą przyjaźnią.
-No przecież żartowałam.
-Masz szczęście.
-Dobra kończę bo muszę się jeszcze dogadać z kuzynem gdzie będzie na mnie czekał.
-Okey. Pa.
Powiedziałam i nie czekając na jej odpowiedź rozłączyłam się.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
-Gdzie jest Wasza mama?-spojrzałam na Luke'a.
-Pewnie u siebie w pokoju. A co?-odpowiedział.
-Nie nic. Muszę z nią porozmawiać.-powiedziałam i wstałam.-Jeśli chcecie możecie tu zaczekać.-powiedziałam gdy zauważyłam że mają zamiar wstać,po mojej wypowiedzi wrócili do pozycji w której byli przed chwilą.
Wyszłam z pokoju i poszłam do pokoju Gina'y.
Zapukałam do drzwi.
Po chwili zza nich wydostało się dość głośne "proszę!".
Weszłam do środka i ujrzałam Gina'e prasującą ubrania.
-Dzień Dobry Gina.-przywitałam ją.
-Cześć [T.I]. Coś się stało?-spojrzała na mnie.
-Nie. Chciałam się tylko coś zapytać.-usiadłam na fotelu przed kobietą.
-No to pytaj.-Gina uśmiechnęła się do mnie.
-Bo chodzi o to,że dzisiaj przyjedzie tutaj moja przyjaciółka. Przyleciała tu specjalnie do mnie. I chciałam się zapytać,czy mogłabym dzisiaj u niej nocować.-poczułam się trochę jakbym pytała własną mamę o zgodę.
-Tak oczywiści dziecko. O której wyjdziesz.-zapytała.
-Około 20:15. Coś około. Czyli mogę tak?-upewniłam się.
-Tak. Możesz. Tylko jak będziesz wychodzić to jeszcze mnie uprzedź,dobrze?-zapytała patrząc jeszcze na mnie.
-Oczywiście.-powiedziałam wstając i podchodząc do drzwi-Do zobaczenia.-powiedziałam zamykając drzwi.
Po drodze do swojego pokoju...właściwie to nie po drodze,bo musiałam zejść na dół,poszłam do kuchni.
Wzięłam dość dużą tace i sześć talerzy, na których po chwili leżały kawałki ciasta.
Wróciłam do pokoju.
Chłopcy o czymś gadali,więc mnie nie zauważyli,że weszłam.
-Macie.-powiedziałam kładąc tacę na swoje łózko.
-Dzięki.-powiedzieli razem zapychając się ciastem.
Podeszłam do szafy i otworzyłam ją.
Dopiero teraz zauważyłam,że 12:15 i zostaje mi coraz mniej czasu.
-Bożeeeeeeee....-przeciągnęłam-Nie mam się w co ubrać.-powiedziałam patrząc na ubrania w szafie.
(DWA RAZY TYLE UBRAŃ W SZAFIE.TAK JAKBY TO ZDJĘCIE PRZYKLEIĆ DO SIEBIE 2X)
-Żartujesz sobie.-powiedzieli bliźniacy razem.
Spojrzałam na nich uśmiechając się.
Cieszę się,że udało mi się nawiązać tą więź z chłopakami w kilka godzin.
Można powiedzieć,że JUŻ jesteśmy przyjaciółmi.
Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer do [I.T.P].
-[I.T.P]?
-Co?-zapytała zaciekawiona.
-Gdzie my idziemy,bo nie za bardzo wiem w co się ubrać.-powiedziałam patrząc na chłopaków,którzy najwidoczniej byli zaciekawieni tematem.
-Nie wiem. Chodź na dyskotekę.
-Dobrze niewiasto. Pójdziemy tam gdzie chcesz.-powiedziałam po czym usłyszałam śmiech chłopaków i [I.T.P].
-Dlaczego niewiasto?-zapytała przez śmiech.
-Bo chcę,żeby było niewiasto.-powiedziałam trochę jak...
-Powiedziałaś to jak takie małe dziecko,które chce zabawkę.-jeszcze bardziej się śmiali.
-Jesteście okropni.-powiedziałam.
-Jesteście?
-Bo chłopaki też się ze mnie śmieją.-powiedziałam z udawanym płaczem.
-Biedactwo.-powiedziała [I.T.P] udając współczucie.
-Nienawidzę Cię.
-Też Cię Kocham.
-Nie ważne. To zadzwonisz do mnie jak tu w końcu przyjedziesz? Bo chyba nie wytrzymam dłużej.-chłopcy udali urażonych (Martin poszedł do pokoju po tym jak zjadł cisto).
-Oczywiście. Pa?
-No Bay.-powiedziałam i się rozłączyłam.
PRZEPRASZAM ŻE TAKIE KRÓTKIE,ALE PO PROSTU NIE ZNALAZŁAM CZASU :******
-Tak. Możesz. Tylko jak będziesz wychodzić to jeszcze mnie uprzedź,dobrze?-zapytała patrząc jeszcze na mnie.
-Oczywiście.-powiedziałam wstając i podchodząc do drzwi-Do zobaczenia.-powiedziałam zamykając drzwi.
Po drodze do swojego pokoju...właściwie to nie po drodze,bo musiałam zejść na dół,poszłam do kuchni.
Wzięłam dość dużą tace i sześć talerzy, na których po chwili leżały kawałki ciasta.
Wróciłam do pokoju.
Chłopcy o czymś gadali,więc mnie nie zauważyli,że weszłam.
-Macie.-powiedziałam kładąc tacę na swoje łózko.
-Dzięki.-powiedzieli razem zapychając się ciastem.
Podeszłam do szafy i otworzyłam ją.
Dopiero teraz zauważyłam,że 12:15 i zostaje mi coraz mniej czasu.
-Bożeeeeeeee....-przeciągnęłam-Nie mam się w co ubrać.-powiedziałam patrząc na ubrania w szafie.
(DWA RAZY TYLE UBRAŃ W SZAFIE.TAK JAKBY TO ZDJĘCIE PRZYKLEIĆ DO SIEBIE 2X)
-Żartujesz sobie.-powiedzieli bliźniacy razem.
Spojrzałam na nich uśmiechając się.
Cieszę się,że udało mi się nawiązać tą więź z chłopakami w kilka godzin.
Można powiedzieć,że JUŻ jesteśmy przyjaciółmi.
Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer do [I.T.P].
-[I.T.P]?
-Co?-zapytała zaciekawiona.
-Gdzie my idziemy,bo nie za bardzo wiem w co się ubrać.-powiedziałam patrząc na chłopaków,którzy najwidoczniej byli zaciekawieni tematem.
-Nie wiem. Chodź na dyskotekę.
-Dobrze niewiasto. Pójdziemy tam gdzie chcesz.-powiedziałam po czym usłyszałam śmiech chłopaków i [I.T.P].
-Dlaczego niewiasto?-zapytała przez śmiech.
-Bo chcę,żeby było niewiasto.-powiedziałam trochę jak...
-Powiedziałaś to jak takie małe dziecko,które chce zabawkę.-jeszcze bardziej się śmiali.
-Jesteście okropni.-powiedziałam.
-Jesteście?
-Bo chłopaki też się ze mnie śmieją.-powiedziałam z udawanym płaczem.
-Biedactwo.-powiedziała [I.T.P] udając współczucie.
-Nienawidzę Cię.
-Też Cię Kocham.
-Nie ważne. To zadzwonisz do mnie jak tu w końcu przyjedziesz? Bo chyba nie wytrzymam dłużej.-chłopcy udali urażonych (Martin poszedł do pokoju po tym jak zjadł cisto).
-Oczywiście. Pa?
-No Bay.-powiedziałam i się rozłączyłam.
PRZEPRASZAM ŻE TAKIE KRÓTKIE,ALE PO PROSTU NIE ZNALAZŁAM CZASU :******
Nikola♥Bay♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz