sobota, 16 maja 2015

#Rozdział 5 ♥

Obudziłam się dość wcześnie.
W końcu położyłam się około 03:00.
Nie ważne.
Wstałam z łóżka i skierowałam się do szafy.
Po drodze mijając okno.
Widok za nim był piękny.
Prawda,zawsze wstawałam wcześnie,ale do widoku tam byłam przyzwyczajona,tutaj zobaczyłam ten widok pierwszy raz.
Ale wracając.
Podeszłam do szafy i wyjęłam ubrania na dzisiejszy dzień.
Wcześniej sprawdzając pogodę na dzisiaj,bez sensu.
Wiadomo,że będzie słonecznie.
Weszłam do łazienki i zdjęłam z siebie piżamę.
Nałożyłam czystą bieliznę i przyszykowane wcześniej ubrania.
Biała koszulka na ramiączkach z namalowaną dziewczyną,w długości ledwo zasłaniała mi brzuch.
Krótkie jeansowe spodenki  tak jak piżama nie były ani za długie,ani za krótkie.
Do tego trampki za kostkę.



Włosy wyprostowałam prostownicą,umyłam zęby i zrobiłam makijaż po czym wyszłam z łazienki.


Wyszłam z pokoju.
Wszyscy jeszcze spali.
W domu panowała zupełna cisza.
Zeszłam po schodach i skierowałam się do kuchni.
Była 7:30 więc mam nadzieję,że zdążę jeszcze przygotować śniadanie.
Problem w tym,że nie wiem co kto lubi więc....trochę tego przygotowałam.











Trochę na to wszytko zeszło więc poszłam szybko do swojego pokoju wzięłam portfel i telefon po czym znów zeszłam na dół.
Była już 8:18.
Napisałam list do Gina'y,który powiesiłam na lodówce.

Gina,ja poszłam do sklepu.
Śniadanie jest w jadalni.
Mam nadzieję,że Wam posmakuje ☺
Wrócę najpóźniej o 9:30.
Jakby coś się stało Martin ma mój numer telefonu.
[T.I] ♥

Wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz,który dostałam od Gina'y.

***Gina***

Wstałam z łóżka około 8:00.
Poszłam się wyszykować i wyszłam.
O 8:25 wyszłam z pokoju i poszłam zobaczyć,czy chłopcy śpią.
Na początku weszłam do pokoju Martin'a.
Chłopiec już nie spał.
Wyszykowany siedział i bawił się małym czerwonym samochodzikiem.
Obok niego siedział niebieski stworek z dużymi uszami.
Nazywał się chyba Stitch.
Tak,jestem pewna,że tak się nazywał.
Weszłam głębiej do pokoju i chłopiec dopiero teraz mnie zauważył.

-Dzień Dobry.-powiedział i się uśmiechnął.
-Hej mały. Idziemy obudzić resztę?-chłopiec skiną głową.

Odłożył zabawkę na miejsce,a pluszaka położył na zaścielonym łóżku.
Złapałam go za rękę i razem poszliśmy do pokoju bliźniaków.
Następnie do Beau,Daniel'a i James'a.
Okazało się,że nikt nie spał i zbierając się w coraz większą gromadkę chodziliśmy od drzwi do drzwi.
W końcu zostały tylko drzwi [T.I].
Zapukałam lekko i uchyliłam drzwi.
W pokoju jednak nikogo nie było.
Panował tam idealny prządek.
Łózko było pięknie zaścielone.
Ogólnie wszystko było pięknie.
Ale jako że nikogo nie znaleźliśmy w jej pokoju zeszliśmy na dół w nadziei,że tam będzie.
Jednak tam też nikogo nie było.
Znalazłam za to karteczkę z moim imieniem podpisany przez [T.I].

-Yhm...[T.I] napisała,że poszła po zakupy i że wróci najpóźniej 9:30. Napisała też,że przygotowała śniadanie i jest w jadalni.

Odłożyłam karteczkę na blat i razem powędrowaliśmy do jadalni,gdzie miało czekać śniadanie.
Weszliśmy do pomieszczenia i stanęliśmy jak wryci.
Tutaj była masa jedzenia.
Nie wiem jak ona to zrobiła.
Musiała wstać wcześniej od nas,żeby to wszystko przygotować.
Musiała też nie dawno wyjść,bo jedzenie było jeszcze ciepłe.


***[T.I]***

Weszłam do sklepu i starałam się robić wszystko jak najszybciej mogę.
Dobrze,że znam tą okolicę.
Przecież już tu byłam podczas naszej małej "wycieczki" z [I.T.P].
Mniejsza.
Uwinęłam się z tym wszystkim w 15 minut.
Zostało mi tylko 30,żeby wrócić do domu.
Zegarem wskazywał 8:29.
Byłam przy kasie skąd dość szybko się wydostałam.
Żeby nie tracić czasu zamówiłam taxi.
Kierowcą był młody,miły i przystojny chłopak.
Podałam mu adres i po 20 minutach byłam niedaleko domu Gina'y.
Wzięłam dwie niesamowicie ciężkie siatki i czym prędzej poszłam do domu.
Gdy już otwierałam drzwi była 8:55.
Zostało mi tylko 5 minut.
Weszłam pędem do domu.
Przebiegłam przez jadalnie i odprowadzona przez wzrok wszystkich dostałam się do kuchni.
Po chwili wszyscy za mną byli.

-Weźmiesz to?-zapytałam i nie czekając na odpowiedź Beau wetknęłam mu w dłonie siatki.

Po chwili piekarnik zaczął dzwonić.
Wyłączyłam dzwonek i wyjęłam ze środka ciasto.

-Okey.-powiedziałam ciężko oddychając-Zdążyłam.-spojrzałam na Beau,uśmiechnęłam się do niego i znów wzięłam siatki.-Dzięki.-powiedziałam,a siatki przełożyłam na stół.-Mam nadzieję,że śniadanie Wam smakowało?
-Tak,oczywiście. Długo je robiłaś?-zapytała mnie Gina w czasie gdy ja rozpakowywałam zakupy.
-Nie.Około czterdziestu minut. Okey. To-tu wskazałam na ciasto-będzie jest już gotowe tylko musi wystygnąć ja w tym czasie pozmywam.-powiedziałam i skierowałam się do jadalni po brudne naczynia.
-[T.I] idź może sobie odpocznij ja to pozmywam.-usłyszałam głos Gina'y.
-Na pewno?-zapytałam.
-Pewno Pewno. No idź już.-powiedziała i odwróciła mnie przodem do schodów lekko popychając do przodu.
-Jak coś to jestem w pokoju.
-Tak tak.-powiedziała i uśmiechnęła się do mnie.

Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko ciężko oddychając po moim małym biegu z ciężkimi siatkami.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.

-Można?-zza drzwi wyłoniło się sześć głów.
-Tak,proszę.-powiedziałam nie wstając z łóżka,a do pokoju weszli chłopcy i mój mały brat.

Bliźniacy położyli się koło mnie,a reszta oparła się o meble i siedzieliśmy sobie razem.

-Jak tam?-zapytał Jai.
-Okey. Trochę się zmęczyłam. A u Was?
-Też spoko. Wiesz,że nie musiałaś tego robić?-odpowiedział Daniel.
-Wiem. Nie spodziewajcie się czegoś takiego często. Strasznie się zmęczyłam.-powiedziałam wywołując śmiech u chłopaków.

Chwilę później usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu.

-Czy ktoś może mi go podać?-mniej niż po minucie James podał mi telefon.-Dzięki. Co to w ogóle za piosenka?-zapytałam sama siebie.

(Chłopaki słyszą tylko to niebieskie)

-Halo?
-HEJ!-powiedziała strasznie podekscytowana.
-[I.T.P] co ty odwalasz?-zapytałam na co chłopcy się zaśmiali.
-NIGDY-NIE-ZGADNIESZ-CO-SIĘ-STAŁO!!!-powiedziała strasznie się ciesząc.
-Chyba nie mam wyboru i muszę zapytać. Co się stało [I.T.P]?
-Wstawili nowy odcinek!!!!!-krzyknęła.
-To Twoje Janoski...coś tam?-zapytałam,a chłopcy się na mnie spojrzeli.
-JANOSKIANS!-krzyknęła tak głośno,że chłopaki to usłyszeli.-Kiedy to w końcu zapamiętasz.
-Dobra. Czekaj...Skąd ty to wiesz? Przecież lecisz samolotem.-zapytałam zdezorientowana.
-Pamiętasz jak Cię prosiłam,żebyś mi tamto ustawiła? No właśnie. To była takie coś,żeby mi przychodziły powiadomienia kiedy ONI coś wstawiają. Nawet bez internetu.
-Okey. I ja się na to zgodziłam? Musiałam chyba wtedy być na kacu.
-Może tak ciut....-powiedziała przeciągając.
-Dużo jeszcze zrobiłam?
-Tak trochę. M.in. nagrałam mega głupi filmik.
-Nie pokazałaś go nikomu?-zapytałam przestraszona.
-Nie nikomu. No po za kilku osobom.
-[I.T.P] szykuj się na śmierć. Umrzesz. Zginiesz. Koniec z naszą przyjaźnią.
-No przecież żartowałam.
-Masz szczęście.
-Dobra kończę bo muszę się jeszcze dogadać z kuzynem gdzie będzie na mnie czekał.
-Okey. Pa.

Powiedziałam i nie czekając na jej odpowiedź rozłączyłam się...


NIKOLA♥BAY♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz