czwartek, 2 lipca 2015

#Rozdział 16♥

Drzwi,które się nagle otworzyły,a w nich stanęło pięciu chłopaków,którzy starali się zrozumieć co się dzieje. 
Moje łzy dalej zamazywały mi obraz,nie wiedziałam co mam robić i coraz bardziej się bałam.
Zbierając resztki sił podeszłam szybkim krokiem do chłopaków,chowając się za nimi.
Widziałam ich zatroskane spojrzenie i chęć pomocy,gdy na mnie patrzyli,gdy patrzyli na Dylan'a ich spojrzenie zdawało się mówić:"Zbliż się do niej jeszcze raz,a pożałujesz!".
Chłopak widząc w nich zagrożenie uciekł rzucając tylko na odchodnym:"Kiedyś nie będzie ich przy Tobie. Wtedy się za to policzymy!"
Po chwili obok mnie zjawiła się zmartwiona przyjaciółka.
Spojrzała na mnie,a z moich ust wydobyło się jedynie ciche szlochanie.
Przyjaciółka przytuliła mnie do siebie i pocierała ręką moje plecy w geście otuchy.



Oddałam uścisk przyjaciółki.
Tylko ona.
Tylko ona jedyna wiedziała co się wtedy stało.
Tylko ona wiedziała do czego doszło.
Tylko ona wiedziała co chciałam zrobić.
Tylko ona.
Nikt inny.
Nikomu innemu nie odważyłam się tego powiedzieć.
Nie chciałam,by ktoś inny o tym wiedział.
Po chwili już byliśmy w moim pokoju.
Początkowo chłopcy starali się zrozumieć co się stało,ale widząc,że [I.T.P] jedyne co robi to stara się mnie uspokoić,zaczęli robić to samo.

-M-Marti..-przyjaciółka mi przerwała.
-Mały śpi.-powiedziała krótko.

Gdy się już trochę uspokoiłam,otarłam łzy,który powoli spływały po moich policzkach.
W jednym momencie straciłam całą radość bycia.
Radość z życia i z tego co mam.
Tak jakby wszystkie uczucia ze mnie uciekły.
Wszystkie po za smutkiem.
Ale czy aby na pewno?
Otóż nie.
Gdzieś tam jednak skrywała się radość.
Ale dlaczego?
Jak po takim przeżyciu można czuć jeszcze chociażby najmniejszy płomyczek radości?
Mi się to jakoś udało.
Dlaczego ten płomyczek się zapalił?
Odpowiedź jest prosta.
Wystarczyło się rozejrzeć.
Jestem tu.
Tu gdzie mogę czuć się bezpieczna,wiedząc,że nic mi nie grozi.
Moi przyjaciele.
Moi przyjaciele,są przy mnie. 
[I.T.P] siedzi przy mnie patrząc na mnie tym swoim wzrokiem mówiącym:"Zrobię wszystko co mogę by było Ci lepiej i żeby na Twojej twarzy pojawił się uśmiech."
Luke siedział z drugiej strony pocierając moje kolano swoją ręką,chcą dodać mi otuchy.
Jai oparł głowę o moje kolano,a w jego oczach można było dostrzec ogromną troskę,zresztą tak jak w oczach ich wszystkich.
Beau trzymał moją dłoń pocierając ją swoim palcem.
Daniel patrzył w moje oczu starając się odszukać w nich jakieś odczucia,by wiedzieć jak mi pomóc.
James przytulił mnie od tyłu opierając swoją brodę o moje ramie.

-D-Dziękuję.-powiedziałam.
-Niby za co?-zapytał Daniel.
-Za to,że...że po prostu jesteście. Nie znamy się nawet tygodnia,a jednak tutaj siedzicie.

Jak na zawołanie na twarzach wszystkich pojawił się krótki uśmiech.
Po chwili jednak znów mogliśmy usłyszeć cichy szloch.

-Teraz czemu płaczesz?-usłyszałam przyjaciółkę.
-Tyle że to nie ja.-powiedziałam patrząc na nią...

Nikola♥Bay♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz